Teraz niewiele zdaze napisac (i sorry za brak polskich liter) bo zaraz jedziemy z cala goszczaca nas rodzinka na kolacje wiec bedzie bardzo krotko. W buenos jest fajowo, cieplo (wczoraj 32, dzis 24), nie ma chmur. ulice zabiegane i albo niemilosiernie tloczne od ludzi albo pelne samochodow. Ale klimat jest - calkiem bezkarnie mozna pic na ulicy, przechodzic na czerwonym swietle, krzyczec i wlasciwie robic na co sie ma ochote. Sa uliczki (raczej pelne turystow wiec mniej prawdziwe) z grajkami, tancerzami tanga, zonglerami, zlodziejami, wypiekaczami chleba i wyciskaczami swiezych sokow z pomaranczy. Sa tez ze sklepami tandetnej elektroniki, tysiacami tandetnej (i nie) elektroniki, gadzetami ''argentino'' i badziewiem za jeden peso. No i sa oczywiscie takie, przy ktorych stoja super nowoczesne (wchodzis do windy, mowisz ''dos'' i jedziesz na drugie pietro), szklane, gigantyczne biurowce i apartamnetowce po 50 pieter dla spragnionych splendoru japiszonow ;) My na szczescie mieszkamy na cichych przedmiesciach (godzina busem od centrum) w domu z malym ogrodem bez odglosow klaksonow za oknem. Wrocila Maggie, wiec koncze. Dobrej nocy!
O tej porze za 24 godziny będziemy kiblować w Rzymie, a za 48 godzin będziemu już w Buenos :) Odezwiemy się więc już z drugiej strony równika. Hasta la vista !
Stefan ma ją juz od kilku dni, ja dopiero od dziś - żółtą książkę szczepień a wniej pieczątkę, że żółta febra nas nie tknie. Aha... W każdym razie dzięki tej małej przepustce nie zostaniemy zatrzymani na granicy, gdy będziemy wracać z Boliwii do Argentyny. No i oczywiście komary z tym syfem w środku mogą nas gryźć ile wlezie :) Pięknie.
Za 10 dni o tej porze będziemy gdzieś nad Atlantykiem
*WHO dla niezorientowanych ;) World Health Organization... ja tam wolę The Who
Cieszy mnie, że zaraz skończą się te wszystkie przygotowania a najbardziej, że skończy się czekanie i zawieszenie w próżni. Lubię się pakować, lubię być w drodze ale czekać nie lubię... Wczoraj kupiłam rozmówki hiszpańskie i najważniejsze zdanie już znam: Dos cerveza, por favor :) Z tym nie zginiemy. Stefan uzupełnił nasz plan podróży, właściwie to go uaktualnił. Wklejam poniżej, jak ktoś będzie chiał wiedzieć w lutym czy marcu gdzie jesteśmy, to będzie miał ściągawkę. A ja znów zaprzyjaźniam się z google earth.
Plan, który na pewno jeszcze z 10 razy się zmieni ;)
sobota, 20 marca 2010
Licznik odwiedzin: 5086
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Podróż do Ameryki Południowej - Argentyna, Chile i Boliwia