Przyjaciel napisal mi (mam nadzieje, ze nie bedzie mial za zle, ze go cytuje, ale robie to bo naprawde jestem mu ogormnie wdzieczna): Czasem to tak jest.. nie wiadomo dlaczego ludzie chorują i nie wiadomo czy to dobrze czy źle, że odchodzą. (...)
W niedziele odeszla moja Babcia. Piec dni przed moim powrotem. Nie zdazylam jej pozegnac, widzialysmy sie ostatni raz w grudniu. Zastanawialam sie, czy nie zrobilam bledu wyjezdzajac na tak dlugo ale I tak juz na to za pozno. Jestem w Buenos ale dzis mnie to nie cieszy, ze jestem tak daleko od domu. Odechcialo mi sie wielu rzeczy I jeszcze bardziej zatesknilam za rodzina i przyjaciolmi, mimo ze Norma i Antonio wspaniale sie nami opiekuja. To minie, niedlugo, ale dzis na niewiele mam ochote.
Wyjdź z domu, poszukaj jakiegoś spokojnego miejsca, usiądź na ławce i opowiedz Babci co Ci się podoba, co widziałaś.
Dobry pomysl :) Jutro, ostatniego dnia w BA, pojade ze Stefem obejrzec La Boce. Tam mi sie bardzo podobalo juz w grudniu ale wtedy nie bylo czasu na wiecej. Minely trzy miesiace, prawie - Podobalo mi sie tez w Boliwii, szczegolnie na Salarze i w ekwadorskich hihglands. No i jeszcze masy wody w Iguazu, Torres del Paine w sloncu. I Cerro Torre o zachodzie. I waskie uliczki Vina del Mar i zwalajace z nog fale pacyfiku. I gorace zrodla w Chile. Dzieci w Ecuadores i kobiety w Villazonie. Wygodne hamaki i basen w San Ignacio... Dobra tez byla yerba mate w autostopie, slodkie nalesniki w Quito i giga lody w Valparaíso. I niekonczace sie podroze z múzyka w uszach i nosem przy szybie...
A zle mi bylo w drodze z Uyuni do granicy z Argentyna, zatrulam sie I mialam goraczke, a jeszcze rzeka zalala droge I musielismy przechodzic ja w brod a potem tloczyc sie w za malym busie. Nudzilam sie niemilosiernie czekajac na iles tam autobusow w zapadlych dziurach i upalnych dworcach, zmarzlam w deszczo-sniegu pod Fitz Royem. I te zarwane noce :/ Jeszcze kilka spraw by sie znalazlo..
Poznalam kilka fajnych osob, wlasciwie to bardzo fajnych! Marcina z zona, Maggie i Caro z rodzinami, Seana i Katie z usa, Mike-a z N.zelandii , Arika, Boaza i Ora z Izraela, dziewczyny z Finlandii. I dogadalismy sie jakos ze Stefanem ;)
W czwartek wsiade w samolot i w piatek wyladuje w rzeczywistosci. A na razie ciagle jestem gdzies indziej.
(...) na pewno cieszy się, że jesteś tam gdzie jesteś i robisz to co robisz.. I nie zadawaj sobie pytań czy dobrze, że na tak długo wyjechałaś -dobrze, bardzo dobrze!sobota, 21 listopada 2009
Licznik odwiedzin: 4872
| « listopad » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | ||||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Podróż do Ameryki Południowej - Argentyna, Chile i Boliwia